Copywriting – Jak nie zepsuć oferty czyli raz jeszcze o nagłówkach
Jak ważną rolę odgrywa nagłówek, jeśli chodzi o pierwszy element skutecznego copywritingu: przykucie uwagi? Może gdzieś przeczytałeś, że 50% wartości całej reklamy to nagłówek (albo 70% czy 80%). Tak naprawdę nie da się tego określić w procentach.
Nagłówek jest jak silnik samochodu. Jeśli nie zadziała, to nigdzie nie pojedziemy. Jeśli nagłówek będzie słaby, to mało osób lub prawie nikt nie przeczyta reszty tekstu. Jeśli będzie dobry, to przyciągnie uwagę i skłoni do przeczytania całej oferty, a więc sprawi, że reklama zadziała (sprzeda!).
Nie wystarczy upchnąć w ofertę tylko perswazję i piękne słowa. Niejedną świetnie napisaną ofertę pogrążył słaby nagłówek – bo nie przekonał do tego, że warto ją przeczytać.
Dobry nagłówek obiecuje coś czytającemu w zamian za jego czas
Dobry copywriter wie, że nagłówki można podzielić na pozytywne i negatywne:
1. Pozytywne mówią w kilku słowach jak czytelnik może zaoszczędzić, zyskać, osiągnąć coś poprzez używanie twojego produktu, np. zwiększyć swoje bezpieczeństwo, samopoczucie, polepszyć zdrowie, finanse itd.
2. Negatywne wskazują jak czytelnik może uniknąć, zmniejszyć albo wyeliminować jakieś ryzyko, zmartwienia, straty, pomyłki, zakłopotanie, trud albo coś czego nie lubi. Pokaże np. jak zmniejszyć i zlikwidować ból, niewygodę, jak poradzić sobie z nudą, ze strachem przed czymś.
Zawsze warto dorzucić w nagłówku informację o tym, jak łatwo, szybko albo tanio można coś zyskać (1) albo poradzić sobie z jakimś problemem (2).
A który rodzaj nagłówków jest lepszy? Sporo zależy od reklamowanego produktu i od copywritera.
Ja preferuje raczej te negatywne, bo myślę, że to co negatywne skuteczniej motywuje do działania. Ludzie są bardziej „zmotywowani” do tego, żeby czegoś nie stracić (zdrowia, pieniędzy) niż do tego, żeby coś zyskać.
Pomyśl, do czego byłbyś bardziej „zmotywowany”: żeby poprosić szefa o podwyżkę 500zł, czy do tego, żeby tych 500zł nie zgubić w drodze z biura do domu (czyli zwyczajnie pilnować portfela)? Jak często prosisz o podwyżkę, a jak często sprawdzasz, czy portfel jest na miejscu?
Zastanawiasz się, czy zatrudnić copywritera? Zajrzyj tutaj.
2 Komentarze
Rafał Lipnicki
Witaj, Kuba!
No masz rację, ale
zwyczajnie zakładam, ze reszta tekstu będzie po prostu dobra. Jeśli masz bardzo dobry tekst, a słaby nagłówek, to tracisz czytelników.

Rafał Lipnicki
wtorek, 18 sierpnia 2009 @ 9:10 

Kuba B.
Interesujący artykuł chociaż mam pewne zastrzeżenia. Piszesz że nagłówek “Jeśli będzie dobry, to przyciągnie uwagę i skłoni do przeczytania całej oferty…….” Zajmuje się copy kilka lat i wiem, że tak nie jest bo jeśli oferta będzie słaba to nawet najlepszy nagłówek świata nie pomoże
(