Copywriting – O co poprosić klienta pod koniec oferty lub reklamy?
Większość ludzi odznacza się wysokim poziomem „inercji”: lenistwem, niepewnością i brakiem chęci podejmowania decyzji. Jeśli czegoś nie trzeba robić, to zazwyczaj tego nie robimy. To dlatego sprzedają się rozwiązania na problemy (pigułki, maści, syropy), a nie prewencja (kto tak naprawdę chodzi do dentysty na rutynowy przegląd uzębienia?).
Ofertę/reklamę copywriting kończy najcześciej przez (1) wydanie bezpośredniego polecenia, (2) usunięcie przeszkód i innych utrudnień związanych z kupnem, (3) dodatkowe zachęty, (4) przez ułatwianie zakupu (gwarancja, raty).
W konsekwencji reklamodawcy (i copywriterzy, jeśli chodzi o copywriting) nie powinni myśleć o reklamach, tylko o ludziach i o tym jak działają i jak się zachowują.
Copywriter powinien pomyśleć, co robi – w życiu prywatnym – gdy chce skłonić kogoś do zrobienia czegoś. Recepta jest prosta: sprawić, żeby sprawa była warta zachodu i łatwa w wykonaniu.
Jak to wygląda w praktyce? Zazwyczaj źle. Przydarzyło ci się kiedyś coś takiego? Jesteś u znajomych, spędziliście miło wieczór u nich w domu. I kiedy zaczynacie się żegnać, rzucasz: „Musicie do nas wpaść”. Na co słyszysz standardową odpowiedź: „Zdzwonimy się”.
Zero konkretów takich jak: „To co, może wpadniecie do nas? Może we wtorek wieczorem, jakoś na ósmą?”.
Powiedz osobie czytającej ofertę/reklamę, co ma zrobić i kiedy ma to zrobić. Nie pozwól jej się wymknąć albo o tobie zapomnieć. Jeśli to możliwe, postaraj się, żeby działanie, które ma wykonać potencjalny klient, mogło zostać wykonane od razu. Może to być np. telefon do firmy – a ten posunie sprzedaż do przodu.
Copywriting i reklama, które w praktyce są niczym więcej jak „Przyjdźcie kiedyś do nas” nie będą nigdy skuteczne.
Zastanawiasz się, czy zatrudnić copywritera? Zajrzyj tutaj.

Rafał Lipnicki
czwartek, 24 września 2009 @ 22:40 

Napisz komentarz do wpisu