Materiały marketingowe – Czy twoja firma również popełnia te 2 podstawowe błędy?
Niektóre firmy, które korzystają z wysyłek/listów direct-mail, by sprzedawać swoje produkty i usługi powtarzają wielokrotnie te same błędy i uzyskują przez to słabe wyniki sprzedaży – kampania za kampanią. Podobnie jest w przypadku broszur, ulotek i jakichkolwiek innych materiałów marketingowych.
Jakie to są błędy?
Brak oferty
Chyba najważniejszą częścią materiału marketingowego jest oferta. Jej zadaniem jest przekonać czytającego, by wybrał właśnie twój produkt lub usługę zamiast tego, co oferuje konkurencja. Twoja oferta musi wyraźnie odróżniać cię od konkurencji, np. przez cenę, sposób zapłaty, gwarancję lub dodatki. Potencjalny klient musi dokładnie wiedzieć, czym się wyróżniasz i musi w tym widzieć korzyść dla siebie.
Dobra oferta to nie tylko sprzedaż konkretnego produktu lub usługi. Celem listu może być np. tylko nawiązanie kontaktu z klientem. Wtedy oferta może polegać na zaproponowaniu darmowej konsultacji, darmowej analizy, wysłania darmowej literatury lub prezentacji, darmowej próbki (czegoś darmowego).
Skupienie tekstu sprzedażowego nie na kliencie, a na firmie
Wyobraź sobie, że jesteś na jakimś przyjęciu. Poznajesz dwie osoby. Pierwsza rozpoczyna rozmowę z tobą w ten sposób: „Cześć. Jestem fajny i dużo zarabiam. Co chciałbyś o mnie powiedzieć?” Druga napotkana przez ciebie osoba mówi: „Cześć, jestem Paweł. Dużo o tobie słyszałem. Czym się tak dokładniej zajmujesz?”
Sytuacja trochę przejaskrawiona, ale z którą z tych osób chętniej poprowadziłbyś rozmowę? Czytający twoją ofertę potencjalni klienci chcą by mówiono przede wszystkim o nich, a nie o jakiejś firmie lub jakichś produktach.
Mimo to wiele tekstów marketingowych (w tym direct-mail) zaczyna się mniej więcej tak: „Firma XYZ powstała w 1991r. na bazie wieloletnich doświadczeń tworzących ją pracowników. Zapewniamy wysoką jakość i indywidualne podejście do każdego klienta. Jesteśmy pewni, że …”
Aż chce się czytać, prawda? Twoje materiały marketingowe powinny mówić o kliencie i o jego problemach. Nie pisz o sobie, pisz o kliencie. List direct-mail (albo ulotka, broszura itd.), który nie zastosuje się do tej zasady w najlepszym razie znajdzie się w śmietniku, w najgorszym – poirytuje klienta.
Zastanawiasz się, czy zatrudnić copywritera? Zajrzyj tutaj.

Rafał Lipnicki
czwartek, 10 grudnia 2009 @ 0:53 

Napisz komentarz do wpisu