tel. kom. 604 959 949
marketing21 - Zwiększamy dochody twojej firmy bez zwiększania wydatków na reklamę!

Blog o marketingu i copywritingu

Analiza reklamy prasowej e-papierosów Mild – część pierwsza

Rafał Lipnicki sobota, 25 września 2010 @ 18:53 5 komentarze

Ostatnio przeglądałem Metro i zobaczyłem ciekawą i całkiem dobrze (tak na 3+) zrobioną reklamę e-papierosów Mild:

Pełnostronicowa reklama e-papierosów Mild, źródło: dziennik Metro, wyd. 24-26 września 2010

Ucieszyło mnie, że ktoś zdecydował się na reklamę, która nie jest (nieskuteczną) reklamą wizerunkową ograniczającą się do zaprezentowania „kreatywnego” (i nic nie mówiącego) hasła i logo.

Ucieszyło mnie to na tyle, że postanowiłem ją zeskanować i szybko przeanalizować, bo nieczęsto się zdarza, by reklamy o charakterze direct response gościły w polskich gazetach.

Króciutka analiza od punktów:

1. Duży nagłówek: „A TY?!” – to pierwszy (lub drugi – o tym później) element reklamy, który zobaczy czytelnik.

Czy w wystarczającym stopniu przykuwa uwagę? Czy czytelnik przeglądający Metro – i szukający ciekawych artykułów – zwróci uwagę na ten nagłówek? Mam co do tego wątpliwości (o nich również później), ale nawet jeśli założymy, że czytelnik zwróci uwagę… to jaki będzie tego koszt?

Duży i mały nagłówek zajmują aż ¼ strony!

Oczywiście nagłówek to jeden z najważniejszych elementów tego typu reklamy, więc w żadnym razie nie można by go usunąć. Można by jednak przerobić go w taki sposób, by (1) zajmował mniej miejsca i jednocześnie (2) silniej przyciągał uwagę.

Zaoszczędzone miejsce zmniejszyłoby koszt reklamy lub pozwoliłoby zamieścić więcej „właściwej” treści perswazyjnej.

2. Nagłówek: „ILE PIENIĘDZY MARNUJESZ NA ZWYKŁE PAPIEROSY?” – to drugi nagłówek. O ile pierwszy ma przyciągać uwagę, o tyle drugi ma zaciekawiać – zachęcać czytelnika, by przeczytał pełną treść reklamy. (Bo jeśli nie przeczyta, to oczywiście nic nie kupi).

Pytania to dobry sposób angażowanie czytelnika. Odnoszenie się do problemów grupy docelowej – czyli do sporych wydatków – to też dobry sposób na zaciekawienie. W teorii: nagłówek na piątkę. W rzeczywistości: nagłówek został zawalony. I to z dwóch powodów.

Powód nr 1:

Jest na białym tle i jest otoczony czarną ramką. Grafik popisał się kreatywnością:

Ramka i tekst w niej zawarty przypominają… ostrzeżenie z paczek papierosów (o raku, o szkodliwości, o śmierci itd.) Prawda, że świetny pomysł? NIE!

Kto zwraca uwagę na ostrzeżenia na opakowaniach? Czy palacze w ogóle je czytają? Jestem pewny, że tego typu treści grupa docelowa ignoruje. Widziała je tysiące razy!

Powód nr 2:

Dlaczego ja zwróciłem uwagę na tę reklamę? Szczerze mówiąc na początku ją zignorowałem i szybko spojrzałem na stronę obok. Ale wróciłem do niej. Wróciłem, bo zwróciłem uwagę właśnie na wspomniane „ostrzeżenie” w ramce. Zdziwiło mnie, bo stwierdziłem, że dawno nie widziałem żadnej reklamy papierosów, a po chwili przypomniałem sobie, że taka reklama jest przecież zakazana…

Dlatego dałem reklamie jeszcze jedną szansę: przeczytałem nagłówek („Ile pieniędzy marnujesz…”) i od razu pomyślałem, że to jakaś reklama społeczna, która ma zachęcać do rzucenia nałogu. Z pewnością podobnie pomyślało wiele innych osób.

Palacz nie zwraca uwagi ani na ostrzeżenia, ani na reklamy społeczne

Co miałoby sugerować, że to właśnie reklama społeczna? Właśnie nagłówek. Jednym z częstszych (i słabszych) argumentów za rzuceniem palenia jest to, że palenie to strata pieniędzy i że gdyby te „marnowane” pieniądze zsumować, to uzbierałaby się niezła sumka.

Ale każdy palacz wie, że tych pieniędzy nigdy by nie zobaczył. :)

Innymi słowy: nagłówek jest słaby, niekonkretny i nie przekonuje grupy docelowej do tego, by zaczęła czytać resztę tekstu.

[W tym miejscu analizę urywam – drugą część napiszę w przyszłym tygodniu.]

Zastanawiasz się, czy zatrudnić copywritera? Zajrzyj tutaj.

Rafał Lipnicki, copywriter
Potrzebujesz skutecznie sprzedającej treści na broszurę, list sprzedażowy, stronę internetową lub mailing (tradycyjny lub elektroniczny)? Skontaktuj się ze mną teraz.


5 Komentarze

Daniel Czepczyk

Styczeń 3rd, 2011 on 19:16

Witam ciebie Rafał

Od jakiegoś czasu podziwiam cię i śledzę twojego bloga… Dzięki za naprawdę pomocne treści . Sam interesuje się językiem perswazji ale do końca nie wiem jak wypadam

możesz sprawdzić czy jest słabo a może całkiem całkiem jeśli chodzi o moje teksy
które są nacelowane aby zapisać się na mój darmowy kurs… na kursy-barmanskie.pl

Pozdrawiam Daniel

Ps. Tylko nie pisz mi że jest oki:)

Rafał Lipnicki

Styczeń 6th, 2011 on 22:10

Daniel,

tak na szybko:

1. jak na squeeze-page strona jest za długa,
2. powinny być same wypunktowania pisane językiem korzyści – co dostanę, gdy zapiszę się na kurs – w tej chwili tego nie ma,
3. na stronie za dużo linków; jedyną treścią strony powinny być wypunktowania, formularz i CTA

Inne:

1. na stronie jest sporo błędów,
2. tekst pisany kursywą trudno się czyta (= mniej osób przeczyta = mniej wypełni formularz)

Myślę, że nie najlepszym pomysłem jest odnoszenie się do egzaminu na kartę pływacką. Do takiego egzaminu można przystąpić mając 10 lat. Jeśli czytelnik do takiego egzaminu w ogóle przystąpił, to czy cokolwiek z niego pamięta?

Najbezpieczniej zacząć tekst od problemów grupy docelowej, a w przypadku strony squeeze-page obiecującej darmowy kurs – pisać o korzyściach/zawartości kursu.

Wybacz, że tak ogólnie,

Rafał

kruk23

Kwiecień 10th, 2011 on 15:03

Kiedy ukaże się druga część artykułu lub po prostu kolejny wpis na blogu?

zielone imperium

Lipiec 29th, 2011 on 16:10

ja również się domagam nowych wpisów. a ten akurat wyjątkowo mi przypadł do gustu. krótko, treściwie i na temat. i baaardzi krytycznie. i to prawda: palacze nie widzą już ostrzeżeń o rakach i innych chorobach na paczkach papierosów. ignorują je, to fakt.

Adam

Październik 14th, 2011 on 16:10

Hej,
trafiłem przez przypadek na ten blog szukając artykułów, dotyczących nieefektywności ostrzeżeń znajdujących się na papierosach. Sam jestem palaczem od wielu lat. Niedawno zacząłem interesować się stosunkową nową nauką, jaką jest neuromarketing. Największe dotychczas badania przeprowadzane w tej dziedzinie, również dotyczyły owych ostrzeżeń, o których wspomniałeś w swoim tekście. Co się okazało, nie tylko nie działają, ale zachęcają palacza do tego by palił. Dlaczego tak się dzieję?
Cyt. “Wyniki badań za pomocą fMRI pokazały, że ostrzegawcze napisy nie tylko nie zniechęcaly do palenia, ale przez aktywowanie nucleus accumbens wrecz do tego zachęcały”.
Łatwo można wysnuć wniosek, że kampania antynikotynowa stała się doskonałym narzędziem marketingowych wielkich koncernów nikotynowych.
Zapraszam na swój blog, w którym poruszać będę tematykę neuromarketingu w najbliższym czasie, dopiero rozpoczynam, i życzę powodzenia.