Pośród momentów chwały, są takie chwile, czy dni, gdy potykasz się, padasz i nie wiesz, czy droga, którą idziesz to labirynt ślepych uliczek, czy może jednak ścieżka na sam szczyt.
Brian Tracy w jednym ze swoich książek o zabawnej nazwie „Zjedz tę żabę” przekonuje, że gdy konsekwentnie realizujesz swoje cele, grupując je według kryterium ważności, przychodzi moment, że będąc już prawie u celu zatrzymujesz się i prawie poddajesz.
Ten moment to test Twojego zaangażowania – rodzaj “twojej chwili prawdy”, jak w programie “Milionerzy”. Jeśli zachowasz konsekwencję, to wkrótce potem wejdziesz na swoje Kilimandżaro i zobaczysz najpiękniejszy na świecie widok – Twój sukces – triumf Twojej pasji, Twoich marzeń i Twojej konsekwencji.
Na marginesie tych przemyśleń powracająco pojawia się w mojej głowie film “Slumdog – milioner z ulicy”, który serdecznie polecam każdemu kogo, choć trochę fascynuje kultura Indii.
Ten film to Indie bez ozdobników. Nie kolorowe i bajkowe, pełne „ochów i achów” Bolliwódzkiego kina; nie uduchowione i okadzone Indie braminizmu, hinduizmu i buddyzmu. To Indie bez retuszu, brud, bieda i twarda rzeczywistość wielomilionowych miast, a w niej jeden człowiek młody mężczyzna Jamal Malik, który siłą przypadku, a może za dotknięciem palca losu trafia do hinduskiej wersji Milionerów.
Polecam Ci ten daleki od kina banalnego film i życzę konsekwencji w drodze na szczyt.